Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Go down

Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Graciana on Wto Sty 31, 2012 8:11 pm

Imię i nazwisko: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi; w papierach zachowała nazwisko matki, jednak na ogół go nie używa, odcinając się tym samym od swojej rodzicielki. Chociaż w sumie? Zależy od kaprysu, i think.

Wiek: 19 lat.

Data urodzenia: 31.12.

Wygląd: Hm, ufam, że każdy może podziwiać tegoż oto uroczego gifa podrzuconego mi przez Oleksandrę i pokładam wspomnienią ufność w Was, że widzicie, iż czerwień jest Gracianowym kolorem?


Charakter: Osobowość Graciany jest dosyć skomplikowana, jednak sporo można się o niej dowiedzieć drogą obserwacji. Nawet wyjątkowo mało bystra osoba bez trudu może dostrzec, że Graciana to silna i wybuchowa persona, o iście ognistym temperamencie. Nie zwykła kryć się z tym, co uważa na dany temat, szczera do bólu, skora zarówno do śmiechu, jak i do złości. Czasami trudno z nią wytrzymać, zwłaszcza gdy dopada ją zły humor - wtedy bywa naprawdę nieprzyjemna i nie najłatwiejsza w obyciu. Zdarza się jej przesadzać ze szczerością, którą uważa za jedną z największych swoich zalet. I chociaż można wiele jej zarzucić, to na pewno nie to, że nie umie ścierpieć szczerości wobec swojej osoby, także tej bolesnej i uszczypliwej. Zastanowi się nad tym, co usłyszała, jeśli jednak uzna to za bezpodstawną krytykę, mężnie będzie się bronić rękami i nogami, nie omieszka się nie podnieść głosu, bo jakżeby inaczej? Lubi być słyszana, a warto dodać, że głos ma całkiem niezły i krzyczeć potrafi. Lubi gdy wokół niej wiele się dzieje, a najlepiej to to jest, jak ona jest w centrum wydarzeń. Mało co ją peszy, od dziecka przywykła do publicznych wystąpień.
Graciana jest bardzo żywiołowa oraz impulsywna, na ogół wpierw coś zrobi, powie - później będzie myśleć i dumać nad konsekwencjami. Szalone pomysły, te niedorzeczne i te zupełnie pokręcone? Owszem, ona z chęcią je zrealizuje. Nie zwykła myśleć o tym, jak to, co robi wpływa na innych z jej otoczenia, ponieważ interesuje ją opinia zaledwie garstki osób, które jakoś zasłużyły na takie szczególne względy. Niektórym to odpowiada, innym nie. Cóż, panna Calvaresi nie zamierza udawać kogoś, kim nie jest i być nie zamierza. Czasami zachowuje się nieco agresywnie czy napastliwie, głównie wobec nielubianych przez siebie znajomych. O dziwo, chociaż mnóstwo osób zarzeka się (zwłaszcza kiedy Gracia wpadnie w szał) jaka to ona okropna, jak by było dobrze, gdyby wyniosła się na Księżyc albo i jeszcze dalej, to wbrew pozorom lubią przebojową Latynoskę. Dziewczyna zwykle jest radosna i dowcipna, sprawiając tym samym sympatyczne wrażenie, które zdarza się jej zacierać wybuchami gniewu czy irytacji. Zdecydowanie nie należy do tych wyrafinowanych, kalkujących na zimno zdzir, raczej z miejsca powie co jej leży na wątrobie, może nawet i przeprosi, jeżeli poczuje, że to ona tutaj przesadziła, a nie druga strona, a później zapomni o sprawie. W tym tkwi cały urok, jak sądzę. Oczywiście nigdy nie zdarzyło jej się przeprosić kogoś z musu przez co miewała i wciąż miewa na pieńku z nauczycielami czy władzami, jest na to zbyt dumna oraz zbyt uparta. Nie uznaje szarości, wszystko jest albo białe, albo czarne i nie ma zmiłuj. Jeśli kogoś lubi, okazuje to. Jeśli nie... cóż, także, czasem w dosyć dziecinny sposób, chociaż trzeba ją sprowokować by przyszło do czego. Niestety, sprowokować można ją dosyć łatwo... Coś więcej, spoza? Brak zahamowań, łatwe nawiązywanie znajomości, niewypalona gęba, no i do tego niebywale wręcz bezpośrednia.

Talent: Ogień - można rzec, że sama Graciana jest ogniem. Jej temperatura jest zawsze nieco wyższa niżeli normalnego człowieka, a gdy się wścieknie - nie, nie wkurzy, bo to zdarza się jej dość często - naprawdę wścieknie, temperatura momentalnie jej podskakuje, w mroźny dzień widać wręcz, że aż z niej kipi i paruje, jak najbardziej dosłownie, co jest niestety obiektem kpin i tutaj zatacza się błędne koło, bo czego jak czego, ale kpin Gracia zdzierżyć nie umie. Dalej? Ogólnie umie kontrolować i wytwarzać wspomniany żywioł, ogień jej nie parzy, a wręcz odwrotnie - leczy.

Historia: Dobra. Cofnijmy się w czasie, jakieś dziewiętnaście lat wstecz, kiedy to młody Marco Calvaresi, obiecujący syn tego Antonia Calvaresi wyjeżdża w interesach do Meksyku. Kawał drogi z rodzinnych Włoch, nie powiem, że nie. Oczywiście, wtedy jeszcze nie wiedział, że piękna Maria Ortega, jedna z artystek w hotelowym kabarecie skradnie jego serce. Między wspomnianą dwójką zawiązał się iście ognisty i namiętny romans. Maria nie należała do majętnych kobiet, jednak liczyła, że jeśli rozkocha w sobie bogatego Włocha, czeka ją dostanie życie. Cóż, antykoncepcja czasem zawodzi i to był jeden z tych razów. Marco po trzech tygodniach oznajmił jej, że wraca do ojczyzny i zachowując się jak prawdziwy dżentelmen, zapewnił pannę Ortegę, że oczywiście na zawsze pozostanie w jego sercu, lecz zabrać jej ze sobą nie może. Wyjechał, a ona odkryła, że jest w ciąży. Dodam, że Maria zdecydowanie nie dołączyła do grona szczęśliwych przyszłych mam. Z naciskiem na "szczęśliwych" i "przyszłych" i ogólnie "mam". Bo z czego tu się cieszyć? Straciła pracę, bo źle to wyglądało w oczach hotelowych władz, kobieta niezamężna i ciężarna, fatalne połączenie. Zdesperowana napisała wpierw, a później nawet i zadzwoniła (jak widać, sytuacja była kryzysowa, skoro była gotowa pokryć koszty nawet nie międzymiastowej, ba! Zagranicznej!) do Marca, dobitnie komunikując mu (wiele krzyczała, to po niej Gracia musiała odziedziczyć silne struny głosowe), że jest w ciąży i że jeszcze nie wie co zrobi, ale on ma coś z tym zrobić. No i Marco zrobił.
Przyjechał, zarówno ku zaskoczeniu Marii, jak i - ekhem? - myślę, że także własnemu. Jak widać pewnie zależało mu chociaż trochę na uroczej Meksykance hiszpańskiego pochodzenia. Ortegówna sprytnie wykorzystała okazję, błagając Calvaresiego, by pojął ją za żonę, lecz Bogu - lub bogom, jak kto woli - wybił jej ten zamysł z głowy, bynajmniej nie miał ochoty na żeniaczkę w wieku lat dwudziestu dwóch, gdy całe życie wraz ze swymi bogactwami (pewnie i innymi, mniej kłopotliwymi od Marii, kobietami) stało przed nim otworem. Wiedział, że jego rodzice nie zaaprobowaliby takiego związku, jeszcze by go wydziedziczyli albo coś. Toteż zapłacił swojej kochance za milczenie i wymusił zawarcie umowy: ona będzie jego sekretem i nie da o sobie znać, on zaś będzie przysyłać jej pieniądze. Niedługo po tym wyjechał, nie interesując się zbytnio losem byłej czy nienarodzonej córki. Pewnie myślicie, że Maria mogła poddać się aborcji, jednak o dziwo, uznała, że lepiej nie narażać się na karę boską czy też miecz pański. Pokornie wyczekiwała rozwiązania, później znalazła nawet jakąś pracę, obsadzono ją w podrzędnej roli w podrzędnym musicalu. Córce nadała imię Graciana, jak poinformowała Marca, którego niewiele to obeszło, najpewniej bawił wtedy w Szanghaju i palił sobie cygaro.
Lata mijały. Graciana dorastała w niedostatku, matka uczyła ją śpiewu od małego, później posłała do szkoły, miejsca które zdecydowanie nie przypadło do gustu Latynosce. W domu od zawsze dużo kłóciła się z matką, pewnie odkąd zaczęła mówić, ale nie dziwota, każdego by chyba wkurzyło, jakby się na niego darto o byle co? Bo co to jest niby wypalona dziura w stole? Każdemu może się zdarzyć, a Graciana od zawsze lubiła bawić się zapałkami. Najlepiej w dużej ilości. No, ale wyobraźcie sobie jej zdziwienie, gdy nauczyciel bynajmniej nie miał zamiaru się z nią przekrzykiwać, tylko ze śmiertelną powagą i morderczym spojrzeniem zażądał, aby się uspokoiła albo czeka ją lanie (szybko doprowadziła gościa do stanu skrajnej desperacji, nie ma co), niemniej ulica robi swoje z ludźmi, jak i ich słownictwem, więc Gracia używając słów, jakich ośmioletnim dziewczynkom wymawiać nie wypada, gdzie może sobie takie pieprzenie od rzeczy wsadzić. Panna Ortega bardzo często była wywalana na korytarz z klasy, lecz nie przejmowała się tym zbytnio. Już wtedy była zmuszona mieć wkład w domowe fundusze i także pracowała razem z matką nad musicalem, toteż siła rzeczy, nauka znajdowała się na dalszym planie. Zdarzało się, że w domu dochodziło do rękoczynów, więc Graciana nie wspomina najcieplej matki, chociaż obecnie żywi do niej swego rodzaju szacunek - kobieta nie miała łatwego życia, bez dwóch zdań. Wbrew pozorom jednak, nie uważa swojego dzieciństwa za najgorsze, ponieważ na ogół lubiła śpiew i prace nad występami. Marzyły jej się podróże, ale o tym nie było mowy, nawet nie wspominajmy o tym, ponieważ nie miała szans uczyć się jakiegokolwiek obcego języka, jej angielszczyzna pozostawiała wiele do życzenia, bowiem w jej słowniku znajdowały się jedynie podstawowe zwroty jak "dziękuję", "proszę", "spierdalaj", zasłyszane w różnorakich miejscach.
Czas płynął, a z filigranowej siedmiolatki stała się smukłą trzynastolatką. W swojej dzielnicy stała się swego rodzaju sensacją, za sobą miała już kilka "odlotów", ponieważ tam czy siam ktoś ją rozwścieczył, to i temperatura jej się podniosła i zawieziono ja do szpitala, tak bardzo była rozgrzana. Gdy termometr wskazał czterdzieści jeden stopni i pół, lekarze nie umieli wyjść z szoku, że dziewczyna jest jak najbardziej na chodzie, w dodatku skora do krzyków i w mało uprzejmy sposób żąda, by przestano traktować ją jak jakiś nieszczęsny eksponat. Takie incydenty powtórzyły się kilka razy, w końcu przeszły do normalności nikt do tego wagi nie przykładał. Ot, ciekawostka medyczna. Postrzeganie świata przez Gracię zmieniło się dopiero później.
Nie pamięta jak to się stało. Po prostu... stało się. W jednej chwili wykłócały się jak nigdy dotąd (Graciana dziwiła się, jak matka może być taka popieprzona, żeby sądzić, że córka zwinęła jej rolę sprzed nosa i jeszcze bezczelnie posądzać ją tutaj o niecne zamiary, plany pozbycia się jej?! Zwyciężyła lepsza!), gdy później to wspominała, panna Ortega doszła do wniosku, że to chyba były początki paranoi Marii Ortegi, no i nagle pojawiły się płomienie. Mnóstwo płomieni, gorących i zabójczych, Maria krzyczała i usiłowała wydostać się z ich domu, Graciana wpatrywała się w nie jak urzeczona. Dziewczyna nie ma pojęcia co stało się potem, ponieważ film się jej urwał. Ocknęła się, kiedy dwóch lekarzy wykłócało się przy jej łóżku, że pomiary są złe, bo niby jakim cudem jej ciało może mieć temperaturę czterdziestu pięciu stopni i pół? Ale miała. I to w tym wszystkim było najśmieszniejsze dla Latynoski, która obudziła się rześka i wypoczęta. Oznajmiono jej, iż Maria wylądowała na oddziale intensywnej terapii, martwiono się także o zdrowie psychiczne kobiety, bowiem sądziła, że płomienie wystrzeliły z dłoni Gracii. Nieszczęsna Maria będąc w amoku, wyznała także tożsamość ojca dziewczyny, jednego z działaczy włoskich, Marca Calvaresiego, któremu nie pozostało nic innego, jak kłopotliwą sprawę szybko uciszyć dla dobra własnego i innych, wyższych celów, ale nikt z Was nie jest godny ich poznania, ha, ha, ha. To był taki dżołk, w sumie sama nie wiem, jakie niby są te wyższe cele, lecz wróćmy do panny Ortegi i jej ojczulka. Postanowił zabrać córkę z Meksyku do swojej rezydencji w Mediolanie, wymusił na niej przyjęcie także swojego nazwiska, żeby to dobrze wyglądało, jak sam ujął.
Prawdopodobnie nie tylko jego żona, Rhonda oraz rodzice - Antonio i Gianna Calvaresi, lecz i sam Marco przeklinał swoją "wspaniałomyślność" i "dobroduszność" - Graciana okazała się trudnym, zdemoralizowanym dzieckiem. Jej braki w nauce były zastraszające. Mało tego, z większością rodziny nie potrafiła się porozumieć, bo jej "hiszpańskiego bełkotu" nikt nie rozumiał, chociaż gdy się denerwowała, każdy z tonacji wnioskował, że pewnie klnie jak szewc. I wszyscy jak jeden mąż się obruszali na nią.
Dziewczyna nie przejawiała szczególnych talentów w kwestiach matematyczno-fizycznych. W ogóle nie przejawiała szczególnych talentów w większości rzeczy, jakich się tykała, chyba, że owe coś łączyło się jakoś ze śpiewem lub doprowadzaniem na skraj załamania nerwowego całej rodziny. Uparła się, że nauczy się języka angielskiego i włoskiego, żeby wiedzieć co o niej wygadują w domu - to naprawdę wkurzające, kiedy jakieś rok czy tam dwa młodsze dziewczątka traktują cię jak tumana. O własnym ojcu nie wspominając. Po roku intensywnej nauki (już na dzień dobry powiedziała, że większość obowiązkowych - w normalnych szkołach - przedmiotów się jej na ciul przyda, toteż skupiła się na najistotniejszym - komunikacji) rozumiała jako tako po angielsku oraz zgłębiła podstawy języka włoskiego. Wtedy też przebywając w mieście, jakoś naszła ją ochota na popodziwianie popisów różnych artystów w cyrku, a w oko wpadł jej występ pewnej drobnej blondyneczki, mniej więcej w jej wieku, która znajdowała się w gabinecie osobowości. Jakby nigdy nic zagadała do niej, ledwie całe widowisko się skończyło. Oznajmiła, że nazywa się Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi i będzie jej bardzo miło jeśli Angie - bo tak brzmiało imię owej panny - przeszłaby na hiszpański, ale jeśli trzeba, to ona się po angielsku czy włosku przemęczy i niech się Angie nie martwi, bo hiszpański bywa upierdliwy, a to jej pstrykanie zdjęć jest absolutnie niesamowite. Rówieśniczki szybko przypadły sobie do gustu, Gracia namiętnie chodziła do cyrku, korzystając z każdej sposobności, by porozmawiać z przyjaciółką, bo tym bardzo szybko się dla niej Angie stała. Uznała, że dobrze byłoby sprosić blondyneczkę do siebie i kiedy przedstawiła ją ojcu... Marco pobladł, a Latynoska z racji tego, że uwielbiała wypominać mężczyźnie swoje pochodzenie, palnęła ze śmiechem, czy może poznaje w Angie kolejne swoje dziecko. Calvaresi nie zaprzeczył, bo pytanie było tak niedorzeczne... ale stało się, prawda wyszła na jaw - Felicie okazała się siostrą Gracii. Niestety, wkrótce po tym wyjechała, jednak utrzymywały ze sobą kontakt, a panna Ortega tęskniła ogromnie za świeżo upieczoną siostrą. I to chyba będzie tyle w tym temacie, ale wiedzcie, że czara się przelała i Rhonda zażądała rozwodu (tak, Gracia uznała, że powiewa jej to jakie piekło się rozpęta, jeśli powie macosze o tym, kto jest tatusiem Angie), zaś Marco najprawdopodobniej planował morderstwo niesfornej córki, przy czym słowo "niesforna" wydaje się sporym niedomówieniem.
Graciana nic sobie z tego nie robiła, w ciągu dalszym szlifując angielski i włoski, a w wolnej chwili poświęcając się swoim pasjom: śpiewowi, uprzykrzaniu życia krewnym oraz ogólnie pojętemu tańcowi. Jakąś wiedzę ogólną zdobyła (zarzucali jej, że jest głupia, co ją bardzo zdenerwowało) i cześć.
Trochę za bardzo lubiła bawić się zapałkami, bo pewnego dnia puściła z dymem rezydencję rodzinną, lat miała wtedy niespełna siedemnaście i wreszcie pojawili się utalentowani w osobie jednego ze starszych, który zabrał pannę Ortegę-Calvaresi do Norwegii. Marco wraz z resztą rodziny najpewniej odetchnęli z ulgą i pomimo nieszczególnie głębokiej wiary odprawili nabożeństwo dziękczynne czy coś w tym stylu, taka jest przynajmniej teoria Gracii. W jakiś magiczny sposób Rhonda pogodziła się z mężem i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Chyba. Zaś Graciana w Tromso spotkała... Angie, swoją siostrę i także ma się dobrze. ^^
Grupa: Żywioły.

Poziom zaawansowania: Średni.


Ostatnio zmieniony przez Graciana dnia Sro Lut 01, 2012 8:36 pm, w całości zmieniany 3 razy
avatar
Graciana
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Fangora on Sro Lut 01, 2012 1:57 pm

naaaah, jak czytam jej imię to mi ciągle wychodzi GRACIARNIA >.<
xD
avatar
Fangora
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Marie Anne on Sro Lut 01, 2012 2:13 pm

ale talent zupełnie fajoski ^^
Hania Miłośniczka Talentów
avatar
Marie Anne
blood & pleasure


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Yves on Sro Lut 01, 2012 2:17 pm

Już wczoraj o tym pisałam XD
hyhyhy


Powinnam rzucić pogardę za moc (chyba od zawsze na forach o mutantach mam ognistą postać i dlatego tak mnie boli jak ktoś wkracza na moje terytorium ;c ), ale w sumie po wstępnym ogarnięciu karty stwierdzam, ze jest zajebista i właściwie to jak założysz temat z relacjami to już możesz szykować miejsce dla mojej Yvki gdzieś na szczycie ;p


EDIT: Nie dość, ze talent taki sam to jeszcze data urodzenia, niech tylko jej adoratorów nie zabierze XD
avatar
Yves
team dimitri


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Mercedes on Sro Lut 01, 2012 4:16 pm

Też mi się strasznie ta karta wczoraj spodobała i już miałam akceptować, ale zobaczyłam dopisek, że jeszcze nie dokończona xd Loffki <3
avatar
Mercedes
*sparkle*


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Marie Anne on Sro Lut 01, 2012 5:46 pm

ej, ta karta jest kogoś z naszych! Ma zbyt poufały ton jak na kogoś nowego, mówię wam! ^^
avatar
Marie Anne
blood & pleasure


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Ragnvald on Sro Lut 01, 2012 5:47 pm

LOWAM<33

bo santana-boogień-boGRACIARNIA <333333333
avatar
Ragnvald
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Vlad on Sro Lut 01, 2012 6:02 pm

no pewka, że z naszych
wy to tacy jesteście
avatar
Vlad
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Maxim on Sro Lut 01, 2012 6:06 pm

No zajebiście jest.
avatar
Maxim
fapfapfassbender


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Misza on Sro Lut 01, 2012 6:07 pm

jak z naszych to ja się już przestaje zachwycać xD
avatar
Misza
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Aaron on Sro Lut 01, 2012 6:20 pm

nie czytałam karty, ale tez mnie się wydaje że z naszych !
avatar
Aaron
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Tony on Sro Lut 01, 2012 6:39 pm

Monia na razie jeszcze nie z naszych-waszych, ale raczej szybko się wpasuje :D
avatar
Tony
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Graciana on Sro Lut 01, 2012 7:29 pm

Gaszu, oniemiałam oO
Dopiero wróciłam do domu, soł biorę się do kończenia karty <3
Iveeeees, to przez Toncię vel Oleksandrę, ona kazała brać ogień, bo się nad postacią niewinnej artystki wahałam, alee xD No, zamiast pierniczyć, wrócę do pisania, chociaż jestem wyrzuta, więc pewnie wyjdzie beznadziejnie ._.
avatar
Graciana
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Yves on Sro Lut 01, 2012 7:30 pm

Jak dla mnie to tam juz nic nie musisz dopisywać XD
i tak jest to jedna z najlepszych kart na forum ;p
avatar
Yves
team dimitri


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Graciana on Sro Lut 01, 2012 7:47 pm

Ale ja mam pomysł ;P I ja uwielbiam pisać karty postaci, poważnie ;P I jestem zrelaksowana, bardziej być nie mogę, właśnie pochłonęłam Danio, sami wiecie. Pominę, że dzisiaj jeden się mi roztrzaskał w szkole i byłam nim równo upieprzona, wobec czego... nie wiem co. Ja lepiej umilknę, bo zaczynam gadać od rzeczy bardziej niz zwykle, o.

Btw i tak nie doszłam jeszcze do najważniejszego, si Oleeenaaa?
avatar
Graciana
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Tony on Sro Lut 01, 2012 7:51 pm

Nioh, pewniocha <3
avatar
Tony
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Graciana on Sro Lut 01, 2012 8:29 pm

Jaaaaak toooooo?

I ach, skończyłam! ;D Mej yt bi? Or powinnam cosik zmieniać? ^^
avatar
Graciana
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Graciana on Sro Lut 01, 2012 8:46 pm

aż mi ciary przeszły po plecach, powinniście horrory tworzyć ;p

tak, to był mój dzisiejszy sucharek dnia. albo i beton. to jest moja tajna broń, ju noł?

ej no. ale weźta mnie ktoś oświeć. poucz nową, o, zanim zostanie rozerwana na sztuki xD zamiast się na mnie zasadzać, weźcie mi ktoś znajdź fajne gifki 100x100 z nayą, a nie!



edyyyt. to jest to? o.o musisz mówić polską angielszczyzną, jak chcesz żebym cokolwiek pojęła o tej porze. po tym jak mój mózg odmarzł mi na przystanku, o.
avatar
Graciana
~ * ~


Powrót do góry Go down

Re: Graciana Carmenn Ortega-Calvaresi - Naya Rivera

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach